Designed and built with care, filled with creative elements

Pomagamy bezpłatnie - bez skierowań, bez kolejek, w ciągu 72 h.
Śledź nas    
Image Alt

Asy – asystenci zdrowienia do zadań specjalnych?

Jakub Wacławek

Asystent zdrowienia to ekspert, który przez własne, przepracowane doświadczenie kryzysu psychicznego wspiera proces zdrowienia innych osób. Asystenci zdrowienia są coraz częściej spotykani w placówkach pomocy psychologicznej. Dzięki oddolnym działaniom środowisk profesjonalistów, jak chociażby fundacji „Leonardo” z Krakowa zaczęto organizować specjalistyczne kursy zawodowe i kształcić w nieznanym do tej pory zawodzie. Obecnie w każdym Środowiskowym Centrum Zdrowia Psychicznego, a także Centrach Zdrowia Psychicznego pracują asystenci wspierający zdrowienie dorosłych kobiet i mężczyzn.

W najnowszym wydaniu Dużego Formatu Ludmiła Anannikova zabiera czytelników swojego reportażu „Moje życie skręciło w dobrą stronę” na podróż po Polsce i poznanie historii tych odważnych ludzi:

Droga 36-letniego Jakuba Wacławka do funkcji asystenta zdrowienia w Koszalinie zaczęła się jeszcze w dzieciństwie. Był najpilniejszy w klasie, miał najlepsze oceny i najładniejsze zeszyty. Gdy się pomylił, nie kreślił, tylko przepisywał na nowo całe wypracowanie. – Rodzice byli dumni, nauczyciele chwalili, więc brałem to za dobrą monetę – mówi dzisiaj. – Z wiekiem starałem się coraz bardziej, bo nie chciałem nikogo zawieść, a rzeczy, których trzeba było przypilnować, przybywało. Coraz więcej nauki, kontakty towarzyskie, pomoc rodzicom. Perfekcjonizm sprawiał, że wszystko i na wszystkich polach musiało być idealnie, co wymagało jeszcze większych wysiłków. Przeżywałem coraz większy stres. Gdy miał 20 lat, z powodu najmniejszego błędu przepisywał już nie tylko prace na studia, ale nawet listę zakupów. Doszły również natręctwa. – Wychodząc z domu, musiałem dotknąć klamki określoną liczbę razy, jaka mi się w głowie uroiła. Albo kilka razy przekroczyć próg. Wydawało mi się, że jeśli tego nie zrobię, to stanie się coś strasznego ze mną czy w moim otoczeniu. Próbował przestać, ale to tylko pogorszyło sprawę. Gdy nie wykonał „polecenia”, natrętne myśli wywoływały ataki paniki, nie mógł oddychać. W 2015 roku trafił do psychiatry, a krótko po tym do szpitala. Tam zdiagnozowano perfekcjonizm i nerwicę natręctw. Po kilku miesiącach dobrano Jakubowi leki i wypisano na oddział dzienny. – Jeden z terapeutów zauważył tam, że jestem odpowiedzialny, nie opuszczam codziennych zajęć, i zaproponował mi kurs asystenta zdrowienia. Wahałem się, czy będę umiał mówić o swoich zaburzeniach, czy moja wiedza komukolwiek pomoże. Ale na kursie uczyli nas m.in. zrozumienia dla naszych chorób i zaburzeń. Skąd się wzięły, co nam dały, co zabrały. Nie wszyscy wytrzymywali, zdarzało nam się płakać. Ale nabrałem akceptacji dla siebie i odwagi mówienia o problemie. Potem, po półrocznym stażu na oddziale dziennym, we wrześniu 2018 roku, rozpocząłem pracę w Środkowopomorskim Centrum Zdrowia Psychicznego w Koszalinie, które działa przy szpitalu. Wcześniej byłem pracownikiem biurowo-administracyjnym, pedagogiem szkolnym w podstawówce i świetlicy środowiskowej, asystentem osoby niepełnosprawnej. W odróżnieniu od Tomasza z Cieszyna Jakub większość czasu spędza z pacjentami szpitalnymi. Towarzyszy lekarzom podczas obchodów i stara się wyłapać, który z pacjentów potrzebuje rozmowy. Później do niego wraca. Prowadzi też grupy wsparcia dla pacjentów szpitala i dla tych, którzy się już wypisali, a chcą dalej chodzić na spotkania. Ma również grupę „sądową”, czyli pacjentów uznanych za niepoczytalnych. Część – jak mówi – przychodzi tylko dla pozytywnej opinii w papierach. Jakub się nie obraża. Każdemu stara się pomóc. – Na zajęciach grupowych pacjenci chcą wiedzieć, jak sobie radzić ze stresem i natrętnymi myślami, zapanować nad sobą w momencie wzburzenia emocjonalnego, jak rozpoznać objawy zwiastujące kryzys. Są nimi bezsenność, dążenie do izolacji, zagubienie w czasie i przestrzeni, zmiana wyglądu, na przykład ktoś zaczyna ubierać się na czarno. Nie czytam im porad z książki. Jeżeli chcesz być słuchanym, musisz podążać za grupą. Chcę, żeby oni rzeczywiście otrzymali wsparcie. Jak rozmawiamy o lęku, to każdego pytam, jak sobie z nim radzi i wszystkie wskazówki wypisuję na tablicy. Dodaję też swoje. Mnie pomaga oddychanie, myślenie o sytuacjach, kiedy czułem się szczęśliwy, rozmowa z bliską osobą, słuchanie muzyki i spacer. Innym pomagają też gry planszowe, robienie czegoś, co się lubi, a nawet sen. Jakubowi zdarza się czasem pojechać do domu pacjenta, który zgłosił się do Centrum. Najczęściej po to, żeby namówić do brania leków i pomóc zaakceptować chorobę. – Spośród pacjentów, których odwiedzałem, były osoby od 20. do 60. roku życia. Ślusarze, spawacze, ale też wojskowy czy lekarka – mówi Jakub. Ciągle się dokształca: zrobił kurs z otwartego dialogu, czyli metody pracy z pacjentem i jego otoczeniem, teraz uczy się na terapeutę środowiskowego, żeby nie tylko towarzyszyć chorującym w ich domach, ale też prowadzić terapię. I języka migowego, żeby móc pomagać osobom niesłyszącym. Pracę asystenta nazywa autoterapią. – Lubię pomagać, a jednocześnie czuję się tu bezpiecznie. Wiem, że gdybym musiał pójść do szpitala, dyrektor by na mnie poczekała, aż wrócę do zdrowia, nie straciłbym posady. Mam przyzwolenie na to, żeby czuć się gorzej, i to mi daje kopa do pracy.

Cały reportaż dostępny w DUŻYM FORMACIE z 11 stycznia 2021 roku.

Strony internetowe, gdzie dowiesz się więcej o asystentach zdrowienia:

Portal Asystentów Zdrowienia – http://asystentzdrowienia.org/

Stowarzyszenie Asystentów Zdrowienia – http://zdrowienie.org/index.html

Skip to content